Google Ciemność trzyma się mnie mocno, aż do wschodu słońca...

wtorek, 21 kwietnia 2015

Ogłoszenie i fragment rozdziału pierwszego

Zastanawiam się czy nadal
chce pisać to opowiadanie.  Nieraz myślałam sobie, że może lepiej by było usunąć bloga i nie zawracać sobie głowy pisaniem,  skoro to mi kompletnie nie idzie... ale kurcze.  Nie wiem sama czego chcę.  Przez te dwa albo trzy miesiące napisałam może tylko 335 słów i zupełnie nie mam pomysłu jak to dalej ciągnąć.  Czy jest w ogóle w tym jakiś sens.  Nie mam pomysłu jak to potoczyć.  Nie wiem czy ktoś tu zagląda jeszcze.  Chciałam wstawić ten fragment rozdziału pierwszego i poznać wasze opinie,  jednak według mnie jest to po prostu słabe i trochę wstyd mi to publikować.  Ciągle nad tym pracuję jeszcze,  ciągle coś poprawiam, bo wiem,  że stać mnie na coś więcej.  Sądziłam,  że szybko mi pójdzie napisanie rozdziału,  niestety sporo musiałam się namęczyć,  żeby nawet napisać te prawie czterysta słów, co jest marnym wynikiem.
Co sądzicie o tym fragmencie? Mnie się on nie podoba,  ale może napiszę coś lepszego. Nie chcę nic obiecywać.   Chyba zmierzam w złym kierunku z tym opowiadaniem.


Chociaż doskonale zdawałam sobie sprawę, że godzina dwudziesta pierwsza była nieodpowiednią, bo zdecydowanie zbyt późną porą na samotne przechadzki i nie powinnam już błąkać się bez konkretnego celu po niewielkim miasteczku Lane Chappell, niemal całkowicie zignorowałam ten fakt. Kiedy nie potrafiłam przez dłuższą chwilę znaleźć sobie jakiegoś bardziej ambitniejszego zajęciaszybko zaczynałam się nudzić, w odróżnieniu od mojego brata, który za jedyną rozrywkę  uznawał przesiadywanie na kanapie oraz oglądanie tych wszystkich niskobudżetowych seriali nieustannie emitowanych w telewizji. Tym razem nie zamierzałam spędzać kolejnego wieczoru czytając książki, słuchając ulubionych piosenek lub starając się coś nieudolnie rysować w swoim szkicowniku — będącym właściwie zwyczajnym zeszytem, dlatego postanowiłam wybrać się na długi spacer. Niekiedy bywały takie momenty, że zupełnie nie potrafiłam zrozumieć toku myślenia Daniela i  właśnie dlatego sprzeczałam się z nim praktycznie o wszystko  — nawet rzeczy zupełnie nieistotne. Mimo, iż nie zawsze zgadzałam się z jego zdaniem, traktowałam go jak najlepszego przyjaciela, któremu mogłam zwierzyć się ze swoich problemów oraz zmartwień. Chociaż mieszkałam na jednym ze spokojniejszych osiedli niewielkich domków jednorodzinnych, nieczęsto  zdarzało się, abym wychodziła z domu po zapadnięciu zmroku. Zwłaszcza nocą okolica nie należała do szczególnie bezpiecznych,  gdyż przeważnie wtedy zaczynało pojawiać się jakieś nieznane i podejrzanie wyglądające towarzystwo. Wprawdzie małe  miasteczko Lane Chappell wciąż  powszechnie zmagało się z drobnymi kradzieżami, wykroczeniami albo uciążliwymi włamaniami, ale o poważniejszych przestępstwach takich jak usiłowanie zabójstwa czy próba gwałtu czasami słyszałam jedynie wtedy, kiedy oglądałam wieczorne wydanie wiadomości. Niestety niektórzy mieszkańcy  nawet nie starali się podejmować żadnych działań mających na celu ograniczenie aktów wandalizmu, ponieważ najczęściej uznawali, iż jeśli  niczego im nie skradziono, tego typu sprawy  najczęściej ich nie dotyczyły. Mijając przystanek autobusowy skręciłam w boczny, słabo uczęszczany przez spacerowiczów zaułek będący jedynym znanym mi skrótem. Noc była bezksiężycowa,  więc wokół panowały nieprzeniknione ciemności i musiałam wytężać wzrok, żeby móc cokolwiek zobaczyć. Nawet po upływie kilku minut, kiedy moje oczy przywykły do mroku nadal widziałam słabo. Dostrzegałam jedynie niewyraźne kontury mijanych drzew rosnących po obu stronach drogi.

niedziela, 1 lutego 2015

Ogłoszenie bardzo parafialne!

Uwaga!

              Stwierdziłam, że to co napisałam do tej pory, czyli te dziesięć rozdziałów, wcale mi się nie podoba, dlatego postanowiłam spróbować napisać tą historię jeszcze raz, od początku. Stare rozdziały i wszystkie notki jakie dodałam do tej pory zamierzam usunąć i zacząć pisanie od rozdziału pierwszego. Oczywiście wszystko będzie jeszcze można przeczytać, bo po prostu  posty znajdą się na innym blogu,  a tu zacznę od nowa. 
             Postanowiłam trochę zmienić całą tą historię, bo jest ona kompletnie bez polotu i kiedy zaczynałam przygodę z pisaniem, bardzo dawno temu uważałam, że jest to dobre,  ale niestety tak nie jest. Chciałam poprawić to co według mnie jest słabe i nadaje się do kosza,  ale uznałam, że lepiej zacząć jeszcze raz. Ewentualnie usunęłabym tylko rozdziały. To tyle z ogłoszeń.





Łączna liczba wyświetleń